czwartek, 23 stycznia 2014

Suki!

Post należy zacząć od Liczmanka, gdyż mój mały szczeniaczko dorósł - teraz to już prawdziwa suka ;)
Nasze domowe samce póki co nie ogarnęły tematu - Orchis wciąż się jej brzydzi i wzdryga na samą myśl, że mogłaby go dotknąć, a Rayko nie zorientował się, że w zapachu jego ukochanej 'córeczki' coś się zmieniło i nadal kocha ją czystą, niewinną merlakowatą miłością ;)

Ostatni szczeniaczkowy filmik Krówki - dzikie pląsy dzikiej suki :D


Tak więc teraz mam 2 bardzo poważne suki ;)

fot. Agata Łapińska

fot. Agata Łapińska



fot. Agata Łapińska

fot. Agata Łapińska

fot. Agata Łapińska

fot. Agata Łapińska

środa, 22 stycznia 2014

Zima!

Nadeszła i chyba planuje zostać na dłużej :)

Zasypało nas już jakiś tydzień temu i śniegu wciąż nie ubywa :) Ja się cieszę jak dziecko - koniec ubłoconych piesków po spacerach i syfu w domu :p i nareszcie można zacząć myśleć o odkurzeniu deseczki po dłuuuugim czasie samotnego oczekiwania na śnieg w piwnicy :D 

Natomiast Amberka jest zdegustowana całą tą sytuacją i trzęsie się jak galareta na każdym spacerze. Raz wpadłam na cudny (jedynie wtedy w mojej głowie) pomysł sprawienia jej przyjemności i oderwania od całodniowego wylegiwania się na łóżku. Wyciągnęłam ją na długi, zimowy spacer po polach - skończyło się to dygoczącym psem do końca dnia niewychodzącym spod koca i problemami z pęcherzem. Tyle wyszło z moich dobrych chęci, więc uszczęśliwianie na siłę sobie odpuściłam - Amberka solidaryzuje się z osiedlowymi yoreczkami i wiedzie beztroskie życia na kanapie pod kocykiem przerywane spacerkami między blokami w ciepłym ubranku :)

Amberka w swoim nowym kaftaniku z miną wyrażającą dobitnie co myśli 
o tej całej zimie ;)



Za to Li jak to Li - cieszy się jak zawsze ze wszystkiego :) Śniegiem jest zachwycona, mróz jej niestraszny i radośnie sobie pomyka po zaspach. Wciąż jej mało bycia na dworze, chciałaby dłużej, chciałaby więcej. A jako, że mój naczelny mistrz tymczasowo zdezerterował z dłuższych spacerów to mam dużo okazji do popracowania z Liczmankiem sam na sam. A pracować zdecydowanie mamy nad czym :p więc uzbrojone w smaczki, szarpaczki i koziołek dłubiemy sobie obi :)

fot. Agata Łapińska

fot. Agata Łapińska

fot. Agata Łapińska
Na zdjęciu powyżej nasze domowe modele prezentują szelki norweskie Trixie Fusion.
Kupiłyśmy te szelki jakieś 2-3 miesiące temu i póki co jesteśmy nimi zachwycone. Mamy wszystkie dostępne kolory, rozmiar M/L (Amber i Lychee - dla nich przedni pasek mógłby być ciut dłuższy) i L (Rayko). Używamy ich praktycznie codziennie, na 3 aktywnych psach. Na treningach flyballu spisały się idealnie. Ładne i żywe kolory. Przeszły błoto, tarzanie się w dziwnych rzeczach i pośniegową breje - prane w pralce nie blakną i nadal wyglądają jak nowe. Mają wszyte odblaskowe nitki. Podszyte są neoprenem.
Jesteśmy nimi bardzo pozytywnie zaskoczone, bo kupowałyśmy je nie nastawiając się na jakieś rewelacje.
Cena w porównaniu do niektórych szelek handmade wręcz śmiesznie niska ;)

czwartek, 16 stycznia 2014

Rules are rules

To nie jest tak, że Amberka nie bawi się z innymi pieseczkami!
Wręcz przeciwnie. Ona bardzo lubi się z nimi bawić :)

fot. Agata Łapińska

Tylko ma kilka wymagań, które muszą zostać spełnione, żeby taka zabawa miała miejsce ;)

1. Pieseczek musi dostać pozwolenie na chodzenie po świecie.
(naprawdę nieliczni tu potrafią polec)
2. Pieseczek musi dostać pozwolenie na zbliżenie się do jej osoby.
(tu odpada część śmiałków)
3. Pieseczek musi zostać zaakceptowany.
(na tym etapie kończy się znajomość z większością psiego społeczeństwa)
4. Pieseczek musi zostać polubiony.
(osiągnięcie!)
5. Musi być odpowiedni czas i miejsce.
(bo nie można zawsze i wszędzie!)
6. Amberka musi mieć odpowiedni humor do zabawy.
(lub piesek musi być na takim levelu polubienia by móc prowokować do zabawy bez ryzyka cofnięcie o kilka punktów)
7. Pieseczek musi rozumieć specyficzny sposób zabawy Amberki.
(a niektóre dezerterują same na tym etapie lub ich właściciele decydują o szybkim ratowaniu pieseczka)
8. Pieseczek musi się bawić tak, żeby Amberce się to podobało.
(ale nie jest wybredna i z reguły po spełnieniu poprzednich wymagań to ostatnie to już pikuś)

A gdy już te wszystkie wymagania zostaną spełnione ... nic nie stoi na przeszkodzie do beztroskiej zabawy z jej osobą :)

video

Na którym etapie zatrzymał się Twój pieseczek?

wtorek, 7 stycznia 2014

Wakacje?

Plaża ... morze ... słoneczko ... frizbiacze ... pieseczki ...
Wbrew pozorom to nie wakacje ... :)


Ale 6 stycznia :)
Okazał się być bardzo dobrym dniem na pokazanie Liczmankowi po raz pierwszy naszego morza :D Jak to się stało, że przez 10 miesięcy swojego życia nie widziała go ani razu? Nawet mi ciężko to zrozumieć. Właściwie dopiero dziś rano zdałam sobie z tego sprawę. Była w nadmorskim parku, była na wydmach, miała nawet robione zdjęcia w jednym z wejść na plaże - ale na samą plaże nigdy nie dotarła i do morza nigdy wcześniej się nie zbliżyła! Jak dodać do tego, że praktycznie caluteńkie lato spędziłyśmy w Trójmieście ... Wniosek mógł być tylko jeden - trzeba było to czym prędzej nadrobić!


Ani na Bru (choć ona to już w sumie nie jedno morze w życiu widziała ;)), ani na Li morze nie zrobiło większego wrażenia. Tłumy spacerowiczów i ich pieseczki też nie. Prócz jednego, choć obstawiam, że w jego przypadku kluczowa była piłeczka, za którą biegał ;)
Za to otwarta przestrzeń i otaczający piach były powodem wielkiej radości :)

 

A gdy w tej krainie wielkiej szczęśliwości pojawiły się jeszcze frizbiacze...
To już w ogóle było najlepiej :D



Jakby ktoś się kiedyś zastanawiał jak wygląda pies, który postanowi równocześnie zrobić wejście tyłem między nogi i turlaj się ... to Li na zdjęciu poniżej właśnie taką konfiguracje prezentuje :p











Ale żeby nikogo nie zmyliło to, że ostatnio głównie temat Liczka przewija się przez posty ;)

Prywatny mistrz świata nadal jest tylko jeden ;)




czwartek, 2 stycznia 2014

10 miesiecy! :D

Ostatni post dopiero co się pojawił, więc nie ma co się rozpisywać ;)

Bez zbędnego przydługiego zapowiadania zapraszam do obejrzenia najnowszego Liczmankowego filmiku :D

10 miesięcy wypadło dokładnie 1 stycznia - stąd jego lekko kacowy charakter ;)